Szkoła Podstawowa nr 45 Sióstr Pijarek w Krakowie

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
  • img_20180521_135040.jpg
  • img_20180521_141244.jpg
  • img_20180521_143004.jpg
  • img_20180521_143506.jpg
  • img_20180521_160452.jpg
  • img_20180522_111749.jpg
  • img_20180522_121332.jpg
  • img_20180522_121639.jpg
  • img_20180522_121926.jpg
  • img_20180522_125213.jpg
  • img_20180522_132338.jpg
  • img_20180522_155435.jpg
  • img_20180522_163706.jpg
  • img_20180522_202422.jpg
  • img_20180523_110809.jpg
  • img_20180523_130140.jpg
PDF

klasa 7

Klasa 7 na Lubelszczyźnie

W dniach 21-23.05. klasa siódma wraz z wychowawczynią Agnieszką Roszczak oraz panią Iwoną Ziomek wybrała się na wycieczkę na Lubelszczyznę. Swoje wrażenia z wyjazdu spisały Gabrysia Wojnar, Madzia Kostuch oraz Hania Czaja.

Pierwszego dnia zwiedziliśmy jedno z trzech miast, do których mieliśmy jechać – Zamość, zbudowane na wzór włoskiego miasta Padwy. Miasto w 1992 r. zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Pierwszą rzeczą, którą zwiedziliśmy był bastion. Jest to wielki mur, który chronił miasto przed nieprzyjaciółmi. Gdy jednak weszliśmy do środka, bastion okazał się być jeszcze większy niż na zewnątrz. Szliśmy przez długie, ciągnące się, kamienne korytarze. Co chwilę były wąziutkie okienka, które dawniej służyły do strzelania do wrogów. W międzyczasie dowiedzieliśmy się ciekawej legendy tzw. „szwedzkiego stołu”.

Gdy król szwedzki chciał odwiedzić Zamość, poprosił ówczesnego właściciela miasta, czy mógłby wydać dla niego ucztę. Jan Sobiepan Zamoyski (właściciel Zamościa w tamtych czasach) wiedział, że królowi nie wypada odmówi, więc zgodził się. Mimo wszystko chciał go trochę upokorzyć w ramie zemsty za „potop szwedzki”, kazał poddanym rozłożyć jedzenie przed bastionem, ponieważ jeśli jakiś król wszedłby do jakiegokolwiek miasta, momentalnie zdobywa to miasto. Chciał jednakże go jeszcze bardziej upokorzyć i kazał mu jeść na stojąco. Tak właśnie powstał „stół szwedzki”.

Na samym końcu wyszliśmy na samą górę bastionu, gdzie był punk widokowy. Po zwiedzaniu bastionu ruszyliśmy na przepiękny rynek. Po jednej stronie znajdował się wielki ratusz, a dookoła przeróżne kamieniczki zbudowane przez ludzi z odmiennych kultur (np. ormiańskie, żydowskie). Robiliśmy sobie zdjęcia pod ratuszem (próbowaliśmy zrobić zdjęcie jak skaczemy, ale jestem pewna, że jakieś osoby miały orientację działającą trochę wolniej i nie skoczyły na czas). Później mieliśmy wspaniały czas wolny zafundowany przez naszą kochaną panią wychowawczynię i przemiła panią Iwonkę, podczas którego mogliśmy spróbować tamtejszego przysmaku – cebularzy.

Następnie ruszyliśmy zwiedzać różne typy budowli kamieniczek oraz ich ogrodów, po czym poszliśmy na rynek wodny. Znajdowała się tam marmurowa kula, którą próbowaliśmy przetoczyć, co niestety nam się nie udało. Dlaczego jednak ten rynek nazywa się wodny? Dlatego, że kiedyś tam sprzedawano ryby, a teraz jest tam fontanna (po której nasi śmiałkowie biegali).

Później zwiedziliśmy Katedrę Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła. Okazało się, że jest tam kaplica Zamoyskich z płytą nagrobną Jana Zamoyskiego- założyciela Zamościa. Zwiedziliśmy także bramę Lubelską, dotarliśmy również przed pałac Zamoyskich oraz dawną Akademię Zamojską – jedną z pierwszych polskich uczelni.

 Z tego co zauważyłam, większość osób także uznała Zamość za piękne i niezwykle drogocenne miasto. Serdecznie zachęcam do zwiedzenia Zamościa. /G.

We wtorek, drugiego dnia, wyruszyliśmy tuż po śniadaniu. Dotarliśmy do nazistowskiego niemieckiego obozu koncentracyjnego - Majdanku. Pani przewodnik oprowadzała nas po różnych pomieszczeniach i opowiadała, jakie miały przeznaczenie. Zobaczyliśmy m.in. krematorium, łaźnie, komory gazowe oraz muzeum znajdujące się w jednym z baraków. Poznaliśmy historie i zeznania więźniów obozowych, jedne przerażające inne wzruszające. Na sam koniec wyszliśmy zobaczyć ogromne mauzoleum. W drodze do Starego Miasta w Lublinie, pani przewodnik opowiadała nam o budynkach i ulicach, które mijaliśmy po drodze. Wysiedliśmy z autokaru pod wzgórzem, na którym znajdował się przepiękny Zamek Lubelski. Przed przerwą obiadową, zwiedziliśmy parę kościołów, bramy, ważne budynki oraz szczegółowo poznaliśmy ich historię. Następnie zatrzymaliśmy się w restauracji na obiad. Po posiłku podążyliśmy do kościoła, w którym znajdował się skarbiec, a później mieliśmy chwilę relaksu na placu zabaw. Około godziny 17:15 wróciliśmy do ośrodka, gdzie czekała na nas obiadokolacja. Po niej były zajęcia taneczne, które prowadził nasz kolega - Mikołaj Wojtusik. Wszyscy dobrze się bawili. W takim nastroju udaliśmy się na dyskotekę. Potem wróciliśmy do swoich pokojów i zasnęliśmy, myśląc co przyniesie następny dzień./M.

 

Trzeciego dnia naszej wycieczki odwiedziliśmy pełne uroku miasteczko - Kazimierz Dolny. Miasto powstało w XIV w. i pełniło ważną funkcję na wiślanym szlaku handlowym. Gdy zaczęły się rozwijać inne sposoby handlu, utraciło swoje znaczenie.

Dziś przyciąga wielu turystów. Swój urok zawdzięcza starej zabudowie, która i nas zachwyciła.  Zobaczyliśmy m.in. rynek, kościół farny i synagogę. Dzięki dobrej pogodzie podziwialiśmy również przepiękne widoki z Góry Trzech Krzyży i spacerowaliśmy bulwarami Wisły. Ponadto poznaliśmy wiele ciekawostek. Jedną z nich jest legenda o osadzie, która dawniej znajdowała się na miejscu jednego z kościołów. Była to pogańska osada, w której wierzono, że jej powodzenie zależy od czarnego koguta. Pewnego razu kogut uciekł i nikt nie potrafił go złapać. Od tamtej pory mieszkańcy zaczęli umieszczać koguty w bardzo wielu miejscach, dzięki czemu został on symbolem miasteczka. 

Wycieczka na pewno pozostanie na długo w naszej pamięci. Zwiedziliśmy wspaniałe miejsca, a najważniejsze, że spędziliśmy ten czas razem, świetnie się bawiąc. /H.